Menu

Wszystko o filmach

Newsy, trailery, recenzje - czego do szczęścia więcej potrzeba?

"Szybcy i Wściekli 5"

quentinho

O tej serii można pisać wiele. Że głupia, że przegięta, że totalnie podkoloryzowana. Szczerze? Takie zdania mam głęboko w .... tyłku. "Szybcy i Wściekli" to seria czysto rozrywkowa, która zawiera wszystko, czego potrzeba dla relaksu: szybkie i piękne fury, szybkie i piękne kobietki oraz tony akcji w najlepszym, choć faktycznie przegiętym, wydaniu. Najnowsza część, wczoraj, zadebiutowała na naszych ekranach.

 

"Szybcy i Wściekli 5" to zdecydowanie najbardziej przegięta część serii, zakrawająca czasem o science-fiction. I właśnie dlatego jest taka... zajebista! "Fast Five" to zdecydowany powrót do korzeni serii. Po eksperymencie, jakim było "Szybko i Wściekle" (świetny film, ale brakło mi tego pierwiastka serii), Justin Lin postanowił dać widzom to, za co pokochali "Szybkich i Wściekłych", jednocześnie podnosząc te wszystkie elementy do potęgi trzeciej. Mamy zatem trzy razy bardziej przegięte akcje, trzy razy więcej pięknych kobitek, no i trzy razy fajniejsze samochody. Widać, że ten tajwański reżyser z filmu na film radzi sobie coraz lepiej. Przygodę z serią zaczął od gniota (który tak naprawdę nie powinien być zaliczany do "Szybkich i Wściekłych"), by potem stworzyć bardzo dobre "Szybko i Wściekle" (genialny polski tytuł, nie ma co), by teraz dać fanom to, czego oczekiwali - 100% rozrywki z naszymi ulubionymi bohaterami. Akcje w tym filmie są tak nierealistyczne, że głowa mała. Począwszy od skoku samochodem z klifu, poprzez wyścig na ćwierć mili samochodami policyjnymi, aż po jazdę z sejfem przez całe Rio de Janeiro. I to jest właśnie urok tej serii. Mimo, że wszystko jest na maxa przesadzone, to właśnie za to kocham te produkcje. Nie jest to oczywiście jedyny aspekt, dla którego na każdą część czekam z takim podnieceniem. Seria ta to przecież masa kapitalnych bohaterów, których po prostu nie da się nie lubić. Dom, Brian, Roman, Tej, czy Mia to postacie, które naprawdę przyciągają do ekranu. Teraz dołączyli do nich także agent Hobbs oraz Elena. To właśnie dzięki tym osobnikom, seria przetrwała i pociągnie jeszcze spokojnie przez kilka "odcinków". Oglądanie w "Szybkich i Wściekłych" Vina oraz Paula razem, to po prostu czysta przyjemność. Ci dwa aktorzy nadali tej serii kolorytu i już w tej chwili można to napisać, stali się swoimi postaciami. Wyobrażacie sobie obecnie serię bez nich? Nawet nie piszcie, że tak, bo się mocno ubawię. Dom i Paul to bohaterowie idealni dla tych filmów, a zarazem postacie, które przyciągają coraz to więcej widzów przed ekrany. Możnaby już rzec, że stali się znaczącymi osobnikami kina rozrywkowego. Scenarzysta "Szybkich i Wściekłych 5" wpadł także na pomysł, za który po prostu zacząłem go uwielbiać. Postanowił zgrupować bohaterów wszystkich części razem na ekranie, by ci mogli przeprowadzić najniebezpieczniejszą akcję w swoich karierach. Mamy zatem Romana, Hana, Teja, Gisele, Santosa oraz Leo. No i oczywście standardowy zestaw w postaciach Doma, Briana i Mii. Chris Morgan każdemu z bohaterów przewidział na ekranie sporo czasu, zatem nie możemy narzekać, że kogoś jest malutko. No i dał im w końcu moc w postaci naprawdę rewelacyjnych dialogów. Rozmowy między Rom'em, a Tej'em po prostu wymiatają! Kapitalny, komediowy wątek. Ale tak naprawdę, wszystkie, dialogi są po prostu świetnie i dowcipnie napsiane. Może ktoś się czepi tylko patetycznych tekstów o rodzinie, ale muszę przyznać, że mi naprawdę nie przeszkadzały. Morgan sporo namieszał w życiu Briana i Mii oraz przyczynił się do sporej zmiany u Doma. To mu naprawdę wyszło, choć możnaby narzekać, że w wątkach tych wieje schematem. Wieje nim tak naprawdę przez cały seans. Ale co z tego? Przecież to film czysto rozrywkowy i jako taki sprawdza się wręcz genialnie. Vin, Paul, Tyrese, Jordana, czy Ludacris już wcześniej podbili serca fanów serii, ale ta część spowodowała, że uwielbiam ich jeszcze bardziej. Naprawdę są genialni i mimo, że to kino rozrywkowe, to grają naprawdę kapitalnie. Genialnym posunięceim było dokoptowanie do obsady agenta Hobbsa i Eleny. Od początku mówiłem, że Dwayne "The Rock" Johnsaon będzie idealnym wzmocnieniem obsady "Szybkich i Wściekłych". I nie pomyliłem się. Jako agent tropiacy grupę Doma i Briana sprawdza się idealnie. To skurwysyn, którego przed osiągnięciem celu nic nie zatrzyma. No i w końcu widzowie mają szansę zobaczyć dwóch najpopularniejszych "mięśniaków" kina na jednym ekranie. I do tego, jak przewidywałem, między Hobbsem, a  Domem dochodzi do naprawdę świetnej walki. "The Rock" idealnie wszedł w swoją postać, przez co fani będą zachwyceni, bo nasi bohaterowie zyskali naprawdę godnego rywala. Rewelacyjna jest też Elsa Pataky, która gra niedoświadczoną policjantkę z Rio. Z roku na rok aktorka ta zyskuje coraz większą popularność, a dzięki występowi w "Szybkich i Wściekłych 5" zyska nowe grono fanów. Ta piękna dziewczyna idealnie wkomponowała się w serię i obok Brewster może stać się ozdobą kolejnych "odcinków". Poza tym stworzyła naprawdę fajną postać. Szkoda tylko, że tym razem główny czarny charakter nie jest już takim gnojkiem, jak jego poprzednicy. Reyes w paru scenach jest po prostu nijaki, a przecież grający go Joaquim de Almeida to naprawdę doskonały aktor. Dobrze, że nasi bohaterowie zyskali za przeciwnika Hobbsa, bo inaczej byłbym zawiedziony ich wrogiem. Jak zwykle pięknie prezentują się inni, główni bohaterowie widowiska - samochody. Nie mamy tym razem wielu przegiętych furaczy. Tym razem królują bolidy piękne z zewnątrz nawet bez tuningu. A marek przewija się przez ekran naprawdę sporo. Są Dodge, Volkswagen, czy Honda. I co więcej, zostały naprawdę pięknie sfilmowane. Zresztą, tak naprawdę, w całym filmie mamy masę efektownych, pięknych ujęć, na absolutnie najwyższym pozimie. I choć widać sporo "bluescreena", to naprawdę komputerowe wspomagacze nie przeszkadzają przy odbiorze filmu. Świetną robotę odwalił także Brian Tyler, który stworzył soundtrack do filmu. Bo choć takich "umcyków" nie lubię, to do tej serii pasuja idealnie i pięknie brzmią wraz z niesamowitymi dźwiękami silników z ekranowych pojazdów.

 

"Szybcy i Wściekli 5" okazali się dokłądnie tym, czego oczekiwałem. To masa czystej, perfekcyjnej rozrywki, która wsysa na dwie godziny seansu. Przeczekajcie też pierwszą partię końcowych napisów. Pojawia się po nich scena, która wróży dwa powroty. Jeden bardzo, ale to bardzo, seksowny, drugi zaś taki, który wywołał już olbrzymie zamieszanie w sieci. Czy ten drugi powrót okaże się prawdą? Na to odpowiedź poznamy, zapewne, dopiero za dwa lata, gdy na ekrany trafi kolejna część tej kapitalnej serii. Na razie gaz do dechy i pędem do kin, bo naprawdę warto!

 

 

Ocena:

 

10/10

 

Komentarze (10)

Dodaj komentarz
  • kaczy_mike

    W 100% zgadzam się z Twoim opisem! :)

    "Piątka" to po prostu kwintesencja całej serii - świetnie przyrządzona akcja i zajebiści bohaterowie. Nie sposób się na tym filmie nudzić, gdyż tempo z każdą sceną przyspiesza, a scenariusz (pozytywnie) zaskakuje swoimi ciekawymi, przesadzonymi pomysłami. Aktorsko też jest świetnie, bo wyraźnie widać, że każdy z aktorów silnie zżył się już ze swoim bohaterem.

    "Fast Five" to po prostu czysta rozrywka, prowadzona na najwyższych obrotach. Film wakacyjny pełną gębą, ale właśnie za to kochamy tę serię. :)
    Więcej uwag umiesciłem już u siebie, także na razie kończę swój komentarz.

    Przy okazji chciałem Ci serdecznie podziękować za wpływ na dystrybutorów, którzy dzięki Twojej "interwencji" zmienili polski tytuł tej produkcji! :P

    Pozdrawiam serdecznie!

  • Gość: [jsonon.bourne] *.szczecin.mm.pl

    Michał napisał już wiele i całkowicie się z nim zgadzam i wiem iż bardzo trudno opisać jak duże wrażenie zrobiła na mnie piąta część Szybkich i Wściekłych podczas oglądania, co sprawia że nie mogę się doczekać następnego seansu. Recka poniżej.

  • Gość: [jason.bourne] *.szczecin.mm.pl

    Film jest przegięty na maxa, w wielu momentach nielogiczny i czasem schematyczny, ale co z tego jeżeli po prostu megazajebiście się go oglądało! Po wyjściu z kina, można by tylko pokręcić głową na wszystkie przegięcia w tym filmie, gdzie gdy myślimy, że to już wszystko co nas spotkało pojawia się jeszcze coś bardziej przegiętego. Ale co z tego jeżeli w całości filmu nie ma to żadnego znaczenia i tworzy razem najlepszą porcję genialnej rozrywki. Dziś jestem pewien, że nie ma lepszego filmu, który mógłby nam dostarczyć takiej frajdy z oglądania i genialnych scen. A w dużej mierze to jest właśnie to, czego szukam w kinie. Fast Five to jak dla mnie spełnienie marzeń nie tylko jako fana serii, a widza kina rozrywkowego w ogóle. Nie, nie powiem, że ta część jest lepsza od jedynki, czy dwójki, bo jest po prostu nową część, na miarę dzisiejszych czasów, która jednak pełną gębą wpasowuje się w tą genialną serię. Posiada ten magiczny pierwiastek przysysania do ekranu jak część pierwsza i druga, a więc jest zdecydowanie lepsze od Szybko i Wściekle. Dziś muszę przeprosić Justina Lin, bo stworzył jedną z najbardziej genialnych części w serii i wiem, że to w dużej mierze jego zasługa. Jest to film nakręcony z ogromnym rozmachem i dający nam to, na co czekaliśmy przez całą serię. Nie ma tu już hamulców i uciętych wątków. Brian wreszcie staje po tej właściwej dla niego stronie i współdziała blisko z Domem. Mamy też spotkanie wszystkich najważniejszych bohaterów serii, czyli słynne skompletowanie ekipy, które wypada genialnie. Wbrew pozorom również wątek Brian i Mia, jest genialnie ukazany, przez co jest świetnym uzupełnieniem akcji. Nawet początek filmu, który wydawał mi się rozpisany bez pomysłu, w całości okazuje się genialnym wprowadzeniem. Oczywiście nie byłoby całej genialności tej serii, bez oryginalnej obsady jaką tworzą Paul Walker, Vin Diesel i Jordana Brwester. Ich postacie są źródłem tej serii i głównie oglądania ich na ekranie i to w dodatku wspólnie daje tak ogromną frajdę z seansu i nadaje sens temu filmowi. Co najważniejsze wszyscy zagrali w tym filmie na prawdę genialnie, Paul Walker i Vin Diesel wznoszą się na wyżyny swoich postaci, także Jordana Brewster zagrała wreszcie tak jak od niej oczekiwałem. Również pozostali bohaterzy serii odtworzyli świetnie swoje postacie, w tym Tyrese Gibson, na którego bardzo czekałem. Trochę zabrakło mi jego roli na ekranie, a szczególnie jakiś wspólnych scen z Brianem, ale może się czepiam, bo tak naprawdę każdemu poświęcono czas. Dochodząc do największej nowości w tej części, muszę przyznać że moje obawy co do udziału The Rocka był kompletnie nie uzasadnione, gdyż nie dosyć że zagrał genialnie, to jest jednym z ważniejszych i lepszych elementów Fast Five. Jest kolejnym genialnym uzupełnieniem akcji, a jego bohater na prawdę da się lubić. Genialnie wpasował się w ekipę, a jego pojedynek z Vinem Dieslem to perełka. Dobrze, że wygrał ten właściwy ;) Oczywiście cała ta plejada bohaterów okraszona jest genialną akcją w ich wykonaniu, wynikającej z naprawdę świetnej jak na to serie fabuły. Tak naprawdę, tylko kilka elementów jest przewidywalnych, co tak na prawdę nie przeszkadza i film ogląda się z ogromną ciekawością. Genialna jest także kamera, szczególnie w scenach akcji, oraz dźwięk. Jak dla mnie wcale nie zabrakło mi scen z samochodami i co ważne, te ostanie były genialne dobrane. Szkoda, że Justin Lin nie dał takiego popisu, przy dziś tylko bardzo dobrej części poprzedniej i mam nadzieję, że równie dobrze sprawdzi się przy szóstce. Liczę na to, że szala nie przechyli się tym razem w drugą stronę i nie zabraknie, esencji serii, czyli samochodów, no i oczywiście, że nie sprawdzi się druga zapowiedź, ze sceny po napisach. Żyje nadzieją, że ty tylko sprytny zabieg twórców, aby za dwa lata przyciągnąć ludzi do kin. Szybcy i Wściekli Pięć zdecydowanie przerósł moje oczekiwania, to część jaką chciałem zobaczyć, arcymistrzostwo serii.

    10/10

    Aha, i też mam w dupie tych co mówią, źle o tej serii, dobrze im tak, bo nie zasługują by im się podobała :D

  • quentinho

    jason.bourne

    Weź załóż sobie bloga, bo aż szkoda takiej recki na zwykły koment :D


    kaczy_mike

    Wpływ wywarliśmy wszyscy, któzy wpsiali się pod komentem :D Chyba dystrybutor stwierdził, że wszystkie ładne panie kasjerki nie mogłyby się opędzić od ofert seksualnych na "szybką piątkę" :D

  • Gość: [jason.bourne] *.szczecin.mm.pl

    Powiem szczerze, że dziś właśnie pomyślałem, że recki takiego filmu warto by mieć własnego bloga, także uważaj, bo może tak zrobię ;)

  • Gość: [Bogusia] *.waldex.net

    wiedziałam, że będzie w dechę :) muszę obejrzeć koniecznie!

  • Gość: [jason.bourne] *.szczecin.mm.pl

    Jest na pewno na dyszkę ;) Osobiście jestem teraz podczas odsłuchiwania soundtracku z filmu, na którym jest kilka na prawdę świetnych kawałków.

  • kaczy_mike

    - Jason.Bourne
    "Jest na pewno na dyszkę ;)" :D:D:D
    Twój tekst spoko. :) Widać, że każdemu z Nas podobały się te same elementy. To tylko pokazuje, że twórcy doskonale wiedzieli, co robią. :D

    Co do soudntracku to słuchasz ścieżki dźwiękowej Briana Tylera, czy tej z utworami różnorodnych artystów?! A co myślisz o takiej płycie z "dwójki"?! (Pytam celowo, bo soudtrack "2 Fast 2 Furious" po prostu ubóstwiam!) :D

    - Quentinho
    Wyraźnie widać, że czasy się zmieniły. Kiedyś dystrybutorzy nie przejmowali się losem kasjerek, wymyślając tytuł-perełkę: "Wirujący Seks" dla "Dirty Dancing". Nasz był chociaż dwuznaczny, a tam: Kawa na Ławę! :D

  • Gość: [jason_bourne] *.szczecin.mm.pl

    kaczy_mike
    Dokładnie, podobały nam się te same elementy, bo to było to czego oczekiwaliśmy :) O tym to świadczy. Soundtracka słucham tego z utworami różnych wykonawców. Najlepsze są te egzotyczne kawałki. Natomiast soundtrack z dwójki, to dla mnie synonim serii i też go uwielbiam. Kiedyś w ogóle dwójka była moją ulubioną częścią, ale teraz trudno mi już to tak jednoznacznie określić :) Myślę, że każdy z tych soundtracków, był idealnie dopasowany do swoich części filmowych i czasów w których go tworzono.

  • kaczy_mike

    - Jason.Bourne
    Hahaha - mam dokładnie tak samo - tzn. nie mogę się zdecydować czy "dwójka" czy właśnie "piątka" podobała mi się najbardziej. Walka jest bardzo zacięta. ;)

    Co do soundtracków to tu też się muszę zgodzić - muzyka pojawiająca się w tle rzeczywiście świetnie pasowała do każdego z obrazów. Nawet średnia "trójka" miała bardzo dobrą ścieżkę. Dlatego byłem zaskoczony, że ta do "piątki" nie była równie udana. Ale może po prostu powinienem jej dać jeszcze jedną szansę? Może zwyczajnie słuchałem za krótkich fragmentów, by móc sobie w pełni wyrobić zdanie? ;)
    Na dniach postaram się mocniej z nią zapoznać i zobaczymy jak się ten eksperyment powiedzie. ;)
    Pozdrawiam! :)

© Wszystko o filmach
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci