|
sobota, 19 maja 2012
Ocenowe zaległości :D
Oj, zebrała się masa filmów, których recenzji tu nie wstawiłem z powodu braku czasu - tak to już jest, jak się studiuje dwa kierunki. Dlatego postanowiłem zebrać te wszystkie obrazy do kupy i w formie krótkich wypowiedzi, uzasadnić ich oceny. Troszku zniweluję zaległości, a Wy poznacie moje opinie na temat, często kapitalnych, produkcji :D
"1920: Bitwa Warszawska" Najprościej? TRZYMAĆ SIĘ Z DALA! Że też mnie podkusiło, by tego gniota oglądać... Jedyny plus: niesamowite zdjęcia Idziaka. Reszta to nawet nie poziom dna, to poziom gówna. Ocena: 1+/10
"Najczarniejsza Godzina" Napiszę najprościej jak się da: OMIJAĆ BARDZO SZEROKIM ŁUKIEM - GNIOT TOTALNY! Nie ma w tym filmie absolutnie niczego, co stałoby chociaż na "słabym poziomie". Nawet niezłe efekty specjalne, nie zmienią mojego zdania - KOSZMAR. Ocena: 1+/10
"Zaginiona" Amanda Seyfried jest bardzo słabą aktorką, to wiadomo nie od dziś. Chciałem jednak sprawdzić, jak wypadnie w thrillerze. Cóż, by tu rzec - najprościej: wypada tak jak zawsze :P Film jest słaby, fabuła schematyczna, a jedynym pozytywem jest bardzo fajna rólka Jenni Carpenter. Obejrzeć można, ale lepiej jednak wybrać inny film. Ocena: 3/10
"Człowiek na krawędzi" B-klasowe kino akcji, którego finał znamy na długo przed włączeniem filmu. Drewniany, sztuczny, ale za to efektownie zrealizowany - to najkrótsze podsumowanie tej produkcji. Typowy średniak idealny do wieczornego kina TVP lub Polsatu. Ocena: 5/10
"Kot w Butach" Ogromne rozczarowanie. Kiciuś to mój ulubiony bohater ze "Shreka", który niestety otrzymał bardzo przeciętny film. Śmiesznych scen jest niewiele i nawet bardzo dobry, jak zwykle, dubbing Malajkata nie jest w stanie uratować tej produkcji. Już za postać Humpty'iego twórców powinno dożywotnio odsunąć się od tworzenia animacji... Ocena: 5/10
"Trzej Muszkieterowie 3D" Kiedy w trailerze zobaczyłem latające statki, stwierdziłem, że to nie może się udać. I się nie udało. Mimo wielu znanych twarzy w obsadzie i całkiem dobrych efektów specjalnych, film ten szybko nudzi, a większość scen wygląda tak, jakby były napisane na kolanie. Ocenę podwyższę o dobre dwa punkty ze względu na świetne kreacje Waltza, Stevensona i Evansa. Spokojnie, możecie ominąć ten film. Ocena: 5/10
"Dom Snów" Ile było już takich filmów? Miliony, stąd też obraz nie wystaje ponad przeciętność. Fabuła jest do bólu przewidywalna, jednak obraz ratują niezłe kreacje Watts i Weisz oraz bardzo dobry soundtrack. Ocena: 6/10
"Porwanie" Tak, obejrzałem film z Lautnerem. Nie, nie jestem masochistą. Akurat potrzebowałem wtedy tępego, przewidywalnego akcyjniaka klasy C, by się rozerwać. Taylor jest drętwy, fabuła idiotyczna maxymalnie, muzyka tragiczna, a jednak nie oglądało się tego źle. Ot, kino dla rozrywki. Ręka Singletona wyraźnie widoczna! Ocena: 6/10
"30 minut lub mniej" Mimo całej swojej głupoty, wielu kretyńskich momentów i paru kloacznych dowcipów, ten film ogląda się bardzo przyjemnie, a i pare razy można się bardzo szczerze zaśmiać. Eisenberg udowadnia, że i w takich produkcjach grać potrafi, a Dilshad Vadsaria swoim wyglądem niweluje nawet najbardziej poronione "kawały". Ocena: 6+/10
"Kronika" Gdyby nie żałośnie zrealizowane sceny lotu, film ten oglądałoby się bardzo dobrze. Jest krótki, kręcony "z ręki", a i akcji w nim sporo. Niestety, twórcy troszku zbyt się rozszaleli, a, że nie dysponowali odpowiednim budżetem, wiele scen wygląda tragicznie. Mimo to, nie jest źle. Ocena: 6+/10
"Ghost Rider: Spirit of Vengeance" Film o wiele lepszy niż "jedynka", co nie oznacza, że jest świetny. Cage, o dziwo, wypada nieźle, efekty są bardzo dobre, jednak fabuła i "wrogowie" to już totalna żenada. Mimo to, obraz oglądało mi się naprawdę dobrze - co pewnie jest też zasługą bardzo krótkiego czasu trwania całości. Ocena: 7/10
"Tranzyt" B-klasowe kino akcji, które ogląda się jednak nadspodziewanie dobrze. Caviezel i Frain tworzą całkiem sensowne kreacje, fabuła nawet trzyma się kupy, a zdjęcia wyglądają naprawdę dobrze. W wolnej chwili można obejrzeć. Ocena: 7/10
"Hell" Niemieckie kino z apokalipsą w tle okazało się nie lada gratką. Wysoka nota to zasługa głównie niesamowitego klimatu, od którego aż bije kataklizmem. Nawet mimo niedociągnięć fabularnych i paru słabych aktorów w obsadzie, i tak byłem niezwykle zadowolony z seansu. Ocena: 7+/10
"Kaznodzieja z Karabinem" Warto było czekać! Dzięki kapitalnej kreacji Butlera oraz całkiem niezłej historii, obraz ten ogląda się z przyjemnością, mimo wielu katolickich treści (nie chcę tu obrażać wierzących), które bardzo często, w odbiorze filmów, mi przeszkadzają. Obraz Forstera łączy jednak wszystkie elementy w porządne kino, które warto obejrzeć. Ocena: 8/10
"Ścigana" Bardzo miła niespodzianka, zważywszy na to, jak żałosne były trailery. Debiut Giny bardzo pozytywny, a do tego stado megagwiazd Hollywood, w krótkich rólkach, co okazało się świetnym posunięciem. Widać rękę Soderbergha! Od strony fabularnej mogło być lepiej, ale od wizualnej nie mam żadnych zastrzeżeń. Bawiłem się bardzo dobrze! Ocena: 8/10
"80 Milionów" Szok! Po trailerach wiele nie oczekiwałem, a tymczasem otrzymałem kapitalne, świetnie rozpisane, kino, które wciąga od pierwszych sekund. Kolejny hit Krzystka, którego można już śmiało uznać za speca od kina z komunizmem w tle. Jak Was nie ciągnie w stronę fabuły tego obrazu, to obejrzyjcie go dla Piotra Głowackiego - facet stworzył kreacją powalającą na kolana, niezwykle zapadającą w pamięć! Ocena: 9/10
"Act of Valor" Film zrealizowany za małe pieniądze, z byłymi komandosami w rolach głównych, będący jawną reklamą służby w armii - taka produkcja nie mogła się udać... A jednak... Film dostarczył mi masę frajdy, zrealizowano go naprawdę świetnie, a i "Drewniaki" w rolach głównych kompletnie nie przeszkadzają. Jestem zdecydowanie na TAK! Ocena: 9/10
"Babycall" Noomi Rapace plus tajemnicza fabuła = sukces. Dzięki magnetycznej i porywającej kreacji Szwedki nie zwraca się nawet uwagi na schematyczność fabuły. To jest jej film i nic tego nie zmieni. To ona jest hakiem na widza, a świetne skądinąd zdjęcia i soundtrack stają się dla niej jedynie tłem. Ocena: 9/10
"Dom w Głębi Lasu" Potężna niespodzianka! Twórcy postanowili zabawić się gatunkiem i sparodiowali większość znanych nam horrorowych motywów. Wyszło wręcz wybornie. Na razie, ku mojemu zaskoczeniu, to jedna z najlepszych fabuł tego roku! Olbrzymie brawa za humor, odwagę i finałowe sceny! Twórcy mnie kupili! Ocena: 9/10
"Kontrabanda" Rewelacyjne, szybkie kino sensacyjne! Niewiele zabrakło, bym wystawił maxymalną ocenę, bo bawiłem się kapitalnie. Niestety, bardzo słaba końcówka psuje troszku końcowy efekt. Szkoda, że finału bardziej nie dopracowali, na przykład poprzez mocną, zaskakującą scenę w łazience, którą ostatecznie zamieniono w happy end... Ocena: 9/10
"Anonimus" Jedna z największych niespodzianek roku. Roland nakręcił film doskonały zarówno od strony fabularnej, jak i wizualnej! To przednia zabawa, a zarazem bardzo dobra "ekranizacja" wszelkich teorii spiskowych krążących wokół Szekspira. Bardzo gorąco polecam! Ocena: 9/10
"Chciwość" Kino idealne dla mnie. Jako przyszły, mam nadzieję, ekonomista muszę przyznać, że obraz, mimo kilku uproszczeń, ogląda się po prostu fenomenalnie. Jak się zaczął kryzys? Twórcy bardzo dobrze to zobrazowali. Świetnie zagrany, efektownie zmontowany, z niesamowitymi zdjęciami - to trzeba koniecznie obejrzeć! Ocena: 9+/10
"Wymyk" Niesamowity obraz. Mocne, niezwykle nakreślone od strony psychologicznej kino z wybitną kreacją Roberta Więckiewicza. Więcej nie trzeba dodawać - to trzeba zobaczyć! Ocena: 9+/10
"Intruders" Clive Owen stara się omijać słabe projekty, dlatego też ten obraz musiałem zobaczyć. I mimo, że schematu tu nie brakuje, to genialny klimat rekompensuje to w stu procentach. Muzyka, zdjęcia, aktorstwo - wszystko to stoi na mistrzowskim poziomie. I może naciągnąłem ocenę o "oczko" w górę, jednak ten obraz na to zasłużył, gdyż okazał się sporą niespodzianką. Ocena: 10/10
"J.Edgar" Do tej pory żałuję, że nie udało mi się napisać długiej recki tego obrazu. To bezapelacyjnie będzie tegoroczny top. Eastwood z DiCaprio stworzyli prawdziwe arcydzieło, które ogląda się z zapartym tchem. Świetny scenariusz, niesamowity klimat, kapitalny montaż, porywający soundtrack, mistrzowska ręka Clinta oraz wybitna kreacja Leo spowodowały, że śmiało mogę zaliczyć ten film do arcydzieł kinematografii. Nieziemskie kino! Ocena: 10/10
"Until the Light Takes Us" Kapitalny dokument o black metalu! Polecam nawet osobom, które growl odstrasza na sto kilometrów. Twórcy świetnie nakreślili fenomen tego gatunku, a obraz niesamowicie wciąga. No i otrzymacie niepowtarzalną "przyjemność" poznania Vikernesa :D Ocena: 10/10
Co tam słychać w świecie filmu?
1. Wszystko jest już prawie jasne. Głównym przeciwnikiem Iron Mana, w trzeciej części jego przygód, będzie Mandarin. Mówi się, że jego rolę powierzono Ben'owi Kingsley'owi, choć wytwórnia temu zaprzecza. Bardzo dobra opcja. Rywal z prawdziwego zdarzenia i tak ma być!
2. Ryan Reynolds jest głównym kandydatem do roli... Connor'a MacLeod'a w remake'u "Nieśmiertelnego". Ja piórkuję... Facet potrafi być dobrym aktorem, ale bez przeginania pały! Connor jest tylko jeden i nie potrzeba mu młodszej wersji...
3. Harold Perrineau otrzymał właśnie kluczową rolę w "Sons of Anarchy". Zagra Damon'a Pope'a, któremu Tig zabił córkę w czwartym sezonie. Oby tylko nie "grał" jak w "Lost" - tam wyglądał na naprawdę zagubionego, a jednocześnie tak drętwego, że szkoda słów.
piątek, 18 maja 2012
Co tam słychać w świecie filmu?
1. "Sin City 2" zadebiutuje w kinach 4 października 2013 roku. Wiadomo, że w obsadzie napewno ujrzymy Mickey'a Rourke i Jessicę Albę. Mam nadzieję, że polska premiera nie będzie zbyt mocno oddalona od światowej, bo będę zabijał wszystkich krawaciarzy po kolei :D Ja chcę ten film 4 października 2013 także w Polsce!
2. Hampton Fancher napisze scenariusz filmu "Blade Runner 2". Przypomnę także, iż jest on autorem tekstu do "jedynki". Ridley Scott dodał do tej informacji, inną, istotną - chce mianowicie, by bohaterem sequela była kobieta. Sama akcja ma się zaś toczyć "jakiś czas po wydarzeniach z pierwszego obrazu". Dalej mi to śmierdzi potężnym skokiem na kasę. Wszystko zależy od "Prometeusza" - jak ten faktycznie będzie tak zajebisty, na jaki się zapowiada, to i "Blade Runner 2" dostanie ode mnie zielone światło.
3. Świetna informacja dla fanów FC Barcelony. Paul Greengrass zrealizuje film dokumentalny poświęcony całej historii klubu. Obraz zadebiutuje w 2014 roku. Nie chcę wywoływać napinek, po prostu napiszę: to pierwszy film Greengrass'a, którego w życiu nie obejrzę :P
Pierwszy teaser serialu "Arrow"!
To jest chyba premiera, na którą czekam najbardziej. Mam nadzieję, że się nie zawiodę, a serial pobędzie na antenie dłużej niż przez trzy odcinki :D
czwartek, 17 maja 2012
Co tam słychać w świecie filmu?
Joss Whedon nie jest pewny, czy chce zająć się "Avengers 2". Twierdzi, że sam ma kilka, autorskich pomysłów, które chce zrealizować i nie wie, czy znajdzie czas na kontynuację kasowego hitu Marvela. Mam nadzieję, że nie znajdzie. Spieprzył ten film, więc niech lepiej zajmie się czym innym.
środa, 16 maja 2012
Co tam słychać w świecie filmu?
1. Scenariusz do sequela "Genezy Planety Małp" napisze Scott Z. Burns, twórca tekstów do "Ultimatum Bourne'a" i "Contagion". Film wyreżyseruje Rupert Wyatt, a w "roli" Cezara powróci Andy Serkis. No i wszystko pięknie się układa. To bezapelacyjnie jeden z najbardziej wyczekiwanych przeze mnie filmów. Będzie się działo, oj będzie.
2. Telewizyjny "Hulk" zagości w ramówce ABC w przyszłym roku. Za projekt odpowiada Guillermo del Toro. Nadal nie jestem przekonany. Budżet tego serialu będzie malutki, przez co Hulk, zapewne, będzie wyglądać tragicznie. Czy to w ogóle może się udać? Szczerze? Wątpię.
wtorek, 15 maja 2012
Co tam słychać w świecie filmu?
1. Jason Statham i Sly Stallone znów łączą siły. Zagrają w filmie "Homefront", którego starszy aktor jest producentem i scenarzystą. "Bohaterem "Homefront" jest były oficer wydziału antynarkotykowego, który wraz z rodziną przenosi się na prowincję. Długo spokojem nie może się cieszyć. Okazuje się bowiem, że mieścinę jako punkt przerzutowy narkotyków wykorzystuje brutalny kartel. Bohater musi wziąć sprawy w swoje ręce i ochronić bliskich i mieszkańców przez złoczyńcami." [filmweb.pl] No i mega. Film zapowiada się na fajną rozpierduchę, a w rolach głównych zagrają mistrzowie kina akcji. Obowiązkowo trzeba obejrzeć!
2. Idris Elba powróci do roli Heimdalla w sequelu "Thora". Co prawda dalej się nie mogę przekonać do CZARNEGO mieszkańca Asgardu (troszku nordyckie mity się z tym wykluczają), jednak co by nie mówić, dobrze zagrał w "jedynce". Jednak ta poprawność polityczna naprawdę nas kiedyś zabije.
"Avengers"
Długi czas oczekiwania, napięcie rosnące z każdym kolejnym miesiącem, a potem już tłumy widzów i potężna kasa w box office'ach - na "Avengers" czekał cały świat, przez co na twórcach spoczywała potężna odpowiedzialność, by tego filmu nie spieprzyć. Przeczekałem zatem weekend i wczoraj, przy niewielkim zapełnieniu sali, w końcu, ten obraz obejrzałem.
I wiecie co? Troszkę się rozczarowałem. "Avengers" to film zaledwie niezły, nie dorastający do pięt poprzednim produkcjom Marvela. Spełniło się to, czego się obawiałem - twórcom nie udało się tej całej mieszanki aktorskiej logicznie poukładać. Film, w wielu momentach, wydawał mi się kręcony na siłę, przez co, szczególnie na początku, ogarniało mnie wrażenie.. nudy(!). Tego naprawdę się nie spodziewałem, ale tak to odebrałem. Zero dowcipów, wszystko niesamowicie sztucznie dążące do tego, by zebrać ekipę, a na dodatek tak przeładowane patosem, że to się w głowie nie mieści. Whedon to nie Branagh ani Favreu i to od razu widać. Owszem, to film o superbohaterach, więc nie powinienem tak narzekać na scenariusz, ale seryjnie, ten jest po prostu fatalny. Momentów komicznych jest niewiele, a dialogi są niezwykle drętwe i układane chyba po pijaku. Nawet, jeśli przymknąłbym oko na te elementy, gdyż to opowieść komiksowa, to i tak strona fabularna woła o pomstę do nieba. Wygląda to tak, jakby Whedon pomyślał: "byleby złączyć drużynę i jakoś to pójdzie". I owszem złączył, ale tak na siłę, że gorzej się z tego wybrnąć nie dało. Liczyłem także na to, że spotkanie tylu indywiduów dostarczy zabawnych starć słownych i fajnych tekstów. Tych jest tak mało, że bardziej można się uśmiać oglądając dramaty psychologiczne. Jak to można było spieprzyć?! Mając Iron Mana i Thora aż prosiło się o błyskotliwe wymiany zdań, a nie o drętwe konwersacje, jakie nam zaserwowano. Najśmieszniejszym momentem filmu jest bez wątpienia megapatetyczna scena, w której bohaterowie w czasie bitwy ostatecznie łączą siły i spotykają się wszyscy na zniszczonej ulicy - okraszono to jeszcze megapodniosłą muzyczką - zabrakło jedynie amerykańskiej flagi. Upsss, ale twórcy nie chcieli, by tu się śmiać - ja jednak cisnąłęm pompę maxymalnie. Emmerich chowa się pod ziemię, bo w życiu nie dorośnie do pięt Whedon'owi. Scenariusz, co gorsze, nie jest największą porażką filmu. Największe błędy twórców nazywają się Kapitan Ameryka, Czarna Wdowa i Hawkeye, a w zasadzie Evans, Johansson i Renner. Wyglądają jak RoboCopy, które nie tylko nie ogarniają, gdzie są, ale i wyglądają, jakby pierwszy raz byli na planie filmowym. Drewno, drewno, drewno... Ich poziom aktorstwa jest tak tragiczny, że bez dwóch zdań powinni zgarnąć Złote Maliny. Najbardziej irytuje facet w śmiesznym wdzianku z tarczą w ręku. Chris irytował mnie już w filmie poświęconym Kapitanie Ameryce, ale w "Avengers"... Człowiek drewniany patos. Zero charyzmy, zero jaj i niby on rozkazuje Starkowi i Thorowi? Czy reżyser był idiotą? Jak taki mięczak może wydawać polecenia takim indywidualnościom?! Wiedziałem, że Whedon to planuje, ale nawet ja nie spodziewałem się, że efekt będzie tak żałosny. Taki Kapitan Ameryka nie mógłby rozkazywać swojemu pieskowi, nie mówiąc już o zadufanych w sobie bohaterach. Niesamowicie sztuczny i beznadziejny zabieg. Evans ma farta, że nie tylko on spieprzył ten film. Do tej pory się zastanawiam, czy na ekranie napewno oglądałem Scarlett? A może to był jej jakiś sobowtór, który zamknął tą prawdziwą związaną i zakneblowaną gdzieś w piwnicy i przejął tą rolę? Dawno nie widziałem tak beznadziejnej Johansson. I ona ma dostać niby osobny obraz o Czarnej Wdowie?! No to już teraz mogę donieść, że niedługo otrzymamy najgorszy film w historii kina. Pardonsik, nie mogę tego przesądzać, bo i mówi się o tym, że i Renner załapie się na obrazik o Hawkeye. Wtedy to dopiero będzie walka o najbardziej drętwego głównego bohatera w historii kina. Jeremy jest dobrym aktorem, ale w "Avengers" tego zupełnie nie widać. Całe szczęście, że role tych drewniakopulosów niweluje reszta obsady. Downey Jr. , Hemsworth, Ruffalo i Hiddlestone, mimo żałośnie rozpisanych bohaterów, wypadają naprawdę świetnie. Starają się, by za wszelką cenę zatuszować scenariuszowy bubel Whedon'a. Zaskoczył mnie zwłaszcza Mark. Nigdy gostka nie trawiłem, jednak jako Banner/Hulk wypada świetnie. Dla niego nie przewidziano w ogóle śmiesznych tekstów i to chyba było rozsądne posunięcie. Ja w każdym razie nowym Bruce'm jestem zachwycony, bo wypadł nawet lepiej niż Norton. Olbrzymie brawa! Skoro już przy nim jestem, to i ogromne słowa uznania muszę złożyć twórcom Hulka. Ten w końcu wygląda ZAJEBIŚCIE i nie ma mowy o ani gramie sztuczności, jak w jego poprzednich, ekranowych wersjach. Zielony to zdecydowanie jeden z największych atutów obrazu - nie dość, że kapitalnie wygląda, to na dodatek cios w Thora był najlepszym momentem filmu. Jeśli Ruffalo dostanie film o Hulku, to będę jednym z pierwszych gości kina, gdyż w końcu znaleziono Bannera idealnego. Przebojem wdarł się do świata Marvela i moim zdaniem, zostawił w tyle resztę aktorów, włącznie z Robciem i Chrisem H. Ci jednak też nie zawodzą i starają się dać nam to, czym podbili nas w "osobnych" filmach. Po części im się to udaje, jednak zbyt duża ilość bohaterów sprawia, że nie możemy się w pełni cieszyć luzem Downey'a i tekstami Thora. Szkoda, bo z Ruffalo stanowiliby genialne trio. A tak wmieszali się w to drzewce i wyszło jak wyszło. Najdziwniejsza jest jednak sprawa z efektami specjalnymi. Te pozostawiły mnie kompletnie obojętnym(!). O ile w "Thorze", czy obu "Iron Manach" się nimi zachwycałem, tak w przypadku "Avengers" nie wbiły mnie w fotel. Ot są, całkiem niezłe, ale nie tak fajne, jak można było się spodziewać. Finalna bitwa w Nowym Jorku jest jednym ze słabszych dokonań Marvela, zostając bardzo daleko w tyle za starciem w Asgardzie, czy walką na torze w Monte Carlo. O tyle jednak dobrze, że w przypadku bitwy widać było, jako takie, efekty 3D. Pare scen w tej technologii było całkiem niezłych, lecz i tak 90% filmu można by śmiało oglądać bez okularków. Dlaczego zatem nie wybrałem 2D? Z prostej przyczyny - w kinie była jedynie wersja trójwymiarowa. Spisał się za to Alan Silvestri. Patetyczne kawałki dopasowano idealnie, a i do spokojniejszych momentów skomponował bardzo sensowne utworki.
"Avengers" to na razie największe rozczarowanie roku. Potencjał był, jednak nawet długość filmu nie pomogła, by powstał obraz na miarę tych bohaterów. Na "dwójkę" zatem już mocno nie czekam - zdecydowanie bardziej chcę zobaczyć "Thora 2" oraz "Iron Mana 3", gdyż wiem, że na tych obrazach zawieść się po prostu nie da. Bohaterowie osobno TAK, ale w zespole NIE. No chyba, że jakiś logiczny reżyser przejmie sequel, bo z Whedon'em sequel po prostu nie może się udać.
Ocena:
6,5/10
poniedziałek, 14 maja 2012
|